Zapisz się do Newslettera:

Stop popękanym naczynkom!

 Stop popękanym naczynkom!

Czy wiesz, że typ skóry może zmienić się wraz z wiekiem i to niekoniecznie w okresie menopauzy? Trądzik różowaty zaskakuje wiele kobiet nawet po 20tce, a skóra naczyniowa staje się palącym problemem zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Osobom, które nie mają do czynienia  z  tym problemem, może wydawać się, że jedynym mankamentem jest ten wizualny, gdy czerwień zalewa twarz. Otóż okazuje się, że osoby posiadające skórę naczyniową skarżą się również na ból, pieczenie i dyskomfort w wielu sytuacjach.
 
Zapytaliśmy nasze Klientki zmagające się ze skórą naczyniową o objawy, które są dla nich najbardziej dokuczliwe.
 
Agnieszka, 28 lata: “W sytuacjach stresujących bardzo się czerwienię, widać wtedy w szczególności jedną plamę, która piecze. Komplementy – czerwienię się. Jednak nie jest to uroczy rumieniec, a typowa dla naczynkowej skóry – czerwona twarz. Nawet gdybym chciała, nic nie jestem w stanie ukryć, ponieważ kolor twarzy mnie zdradza. Po alkoholu jestem czerwona jak burak. Najgorzej jest, gdy się mocno stresuję, aż drgawek dostaję – jestem bardzo czerwona, pieką mnie policzki i mam wrażenie, jakby ktoś przykładał mi do nich gorące żelazko – bardzo nieprzyjemne uczucie. Przy nagłych zmianach temperatur – z ciepłego do zimnego i na odwrót – moja twarz robi się bordowa. Pomijając odczucia, ciężko jest ten mankament zakamuflować.
 
”Marta, 33 lat: “Skóra naczynkowa jest bardzo problematyczna na co dzień. Najgorzej jest w okresie zimowym, wtedy ciągła zmiana temperatur – przechodzenie z zimnego do ciepłego – pozostawia duże zniszczenie na twarzy. Ciągłe zaczerwienienie zwiększa się także podczas emocji, więc o “twarzy pokerzysty” nie ma mowy. U mnie problem ten rozpoczął się od tabletek antykoncepcyjnych. Totalnie rozregulowałam sobie gospodarkę hormonalną i po jakimś czasie zauważyłam lekki rumień w jednym miejscu na policzku. Byłam u 3 lekarzy dermatologów i każdy z nich mnie zignorował. Dopiero gdy rumień stał się nieodwracalny i zaogniony, zauważono problem. Trwa to już ok 10 lat  Największe koszmary rumienia, trądziku różowatego i naczynek? Impreza i łyczek wina – twarz od razu jest fioletowa. Sport- szczególnie sporty zimowe. Mimo tysiąca kremów ochronnych, po zjechaniu ze stoku, twarz dosłownie parzy. Lato – zero opalania, rygor i pilnowanie, żeby słońce nie operowało na buzi. Emocje – egzamin, trudna rozmowa, zakłopotanie – twarz czerwona w sekundę.”
 
Beata, 61 lat: „ Problemy ze skórą pojawiły się u mnie niespodziewanie, w momencie gdy przekroczyłam 50-tkę. Zawsze miałam suchą i bladą skórę, teraz objawy te nasiliły się. Jest bardzo cienka, wchłania ekspresowo każdy produkt, który na nią nałożę, dodatkowo czerwieni się. Najpierw naczynka pojawiały się w okolicach nosa i na policzkach. Pierwsze tego typu zachowania zaobserwowałam podczas spożywania alkoholu. Następnie po nocy, gdy zmieniała się temperatura ciała. Obecnie ciężko jest mi określić konkretne sytuacje, w zależności od dnia, czasem po wypiciu ciepłej herbaty lub zimnej wody potrafię w 5 sekund zaczerwienić się cała, ale są też dni, gdy skóra w ogóle nie reaguję. Jedno jest pewne – problem się pogłębia i rumień rozlewa się na większe obszary twarzy. Towarzyszy temu uczucie wypieków, podobnych do tego, gdy się mocno zawstydzimy.”
 
Informacje te pewnie nie zaskoczyły osób, które problem ten znają z autopsji. Jednak mamy nadzieję, że będzie to przestroga dla każdego. Pamiętajcie, że w obecnych czasach środowisko, odżywianie, tryb życia czy leki mają ogromny wpływ na nasz organizm! Mowa tu oczywiście o tym negatywnym wpływie, że zmiana typu cery jest już czymś całkowicie normalnym i często spotykanym.
 

Całe szczęście, w gabinetach kosmetycznych jest już wiele metod leczenia skóry naczyniowej i skutecznej likwidacji popękanych naczynek. Początkowo dobrze jest uspokoić skórę sposobami pielęgnacyjnymi, wykorzystując substancje, które załagodzą i unormują stan skóry. Do tej grupy składników aktywnych należy między innymi cytryniec chiński, azeloglicyna, niacynamid, wąkrotka azjatycka, morwa biała czy wit. PP. Jednym z naszych ulubionych zabiegów jest Zabieg SPA na twarz z amborą i witaminąU (Clarena).

Może okazać się, że systematyczna pielęgnacja będzie wystarczająca, a włączenie bardziej inwazyjnych zabiegów będzie zbędne. Warto także pamiętać, że zabiegi kosmetyczne to nie wszystko. Pielęgnacja domowa jest kluczem do sukcesu. Niestety, często zderzamy się z problemem, na który nie do końca mamy wpływ. Pacjenci wykonują w gabinecie serię zabiegów, a następnie mimo naszych wskazań i zaleceń, wykonują błędny demakijaż, stosują produkty wybrane na chybił trafił w drogerii czy takie, których skład chemiczny pozostawia wiele do życzenia. Jest to zataczanie błędnego koła i wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Drodzy Czytelnicy, niezależnie czy jesteście pacjentami naszego czy innych salonów, jeśli ufacie swoim specjalistom, potraktujcie ich porady niczym receptę od lekarza – działa to na tych samych zasadach 

Jeśli jednak standardowe zabiegi pielęgnacyjne nie skutkują, należy sięgnąć po grubszy kaliber. Należy do nich terapia laserowa – leczenie zmian naczyniowych za pomocą lasera, która wykorzystuje zjawisko fotokoagulacji i fototermolizy selektywnej. Wiązka światła emitowana przez laser absorbowana jest głównie przez hemoglobinę. Światło lasera o odpowiednio dobranej długości przenika przez skórę, nie uszkadzając jej, a po zetknięciu z hemoglobiną następuje przegrzanie oraz obkurczenie i zamknięcie naczynia poddawanego zabiegowi.

Jak wiadomo, proces leczenia jest długotrwały, dlatego zdradzamy kilka sposobów na kamuflowanie czerwonej skóry na co dzień.

Niestety, skóra naczyniowa cechuje się problemem z utrzymaniem makijażu. Często przez zmiany temperatury skóry, podkład “warzy” się lub roluje na twarzy, co wpływa na jego trwałość. Przeciwdziałać temu możemy, stosując się do kilku zasad. Po pierwsze, istotne jest odpowiednie nawilżenie i przygotowanie skóry. Należy odczekać, aż krem się wchłonie, inaczej podkład spłynie po kilku godzinach. Osobiście nie jesteśmy zwolennikami stosowania bazy pod makijaż na co dzień, jednak w wyjątkowych sytuacjach jak wieczorne wyjścia, dobrze jest ją nałożyć. Proponujmy bazę zieloną, wykorzystując zasadę kolorów przeciwstawnych, które tak jak w przypadku właśnie czerwieni i zieleni po nałożeniu na siebie, stają się dla naszego oka neutralne. Alternatywą do codziennego stosowania takiej bazy są kremy dla skór naczyniowych, które coraz częściej zawierają pigment zielony. Następnie należy nałożyć podkład na całą twarz, omijając okolicę oka. Całe szczęście, że coraz więcej produktów o wysokim kryciu składa się z naturalnych czy mineralnych składników, które nie szkodzą naszej skórze. Kolejnym krokiem jest korektor, który aplikujemy na górną i dolną powiekę. Dobrze, gdy jest o ton jaśniejszy od podkładu. Korektor na górnej powiece zadziała jako baza pod cienie. Należy go jednak zmatowić i utrwalić jasnym, beżowym cieniem, zanim zdąży wejść w załamania skóry. Duże naczynka możemy zakryć punktowo zielonym korektorem. Jeśli jednak zdecydujemy się na ten krok, należy go wykonać przed nałożeniem podkładu. Gdy mamy już skorygowaną skórę, produkty płynne warto utrwalić pudrem, którego zadaniem jest nie tylko matowienie, ale i przedłużanie trwałości makijażu, o czym często Panie nie wiedzą lub zapominają. Jeśli boicie się efektu maski, wybierzcie pudry transparentne, które są lekkie i bezbarwne. 

Podsumowując, pamiętajcie o tym, aby troszczyć się o skórę, zanim stanie się problematyczna. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Pielęgnacja to nie tylko wizyty u kosmetologa, ale w dużej mierze dbałość o skórę w domu. Nie eksperymentujcie sami! Zgłoście się do specjalisty, który odpowiednio dostosuje kurację do Waszych potrzeb. Dbajcie o siebie.

… a czerwień na twarzy zarezerwujmy tylko dla ust!  

 

Zdjęcie: Designed by Freepik